Czyli ściany tekstu i relatywnie rudymentarna oprawa graficzna... Czyli ostatni kontakt z hobby statkującego się mężczyzny.


niedziela, 18 października 2015

Dołącz do Społeczności!

Pierzowichura przycupnęła na obalonym konarze przyglądając się czujnie otaczającym ją drzewom i niebu nad głową. Rzucała także czujne spojrzenia na prześwity pomiędzy pniami. Nieustanna czujność jest jednym z podstawowych wymagań stawianych członkom Korpusu. Służba i obowiązek były całym życiem Pierzowichury i nigdy nie pozwoliłaby sobie na chwilę nieuwagi, jednak trudno było zignorować rozmowę mającą miejsce zaledwie kilka stóp niżej.

- Dlaczego miałbym z wami pójść?
- Już mówiłem. Żyjąc w  Społeczności będziesz bezpieczniejszy. Wyspa jest bezpieczna. Nie pozwalamy tysiącom wrogów przedostać się na Wyspę. - Stokropłat powtarzał się po raz kolejny...
- Mamy przeprawić się przez wodę... Oszalałeś? Moja rodzina nie pływa tak dobrze, a w wodzie na pewno roi się od drapieżników, którzy będą chcieli nas pożreć!
- Będziemy was ochraniać. Poza tym przeprawimy się nad wodą, nawet nie zmoczycie futer. Będziecie bezpieczni, nie tylko w czasie podróży, ale też każdego dnia aż do końca życia...
- Ale co z... - mysz urwała w połowie zdania słysząc sygnał z góry
- Dowódco! - Pierzowichura dobyła elektrycznego kija - Sowa! - dodała po chwili ściszając głos i opuszczając przyłbicę swojego zmechanizowanego hełmu.
- Padnij! - Stokropłat wepchnął obcą mysz w pobliską kupę liści i zwrócił wzrok w kierunku, który wskazywała Pierzowichura.

Sowa zbliżała się szybko, lawirując między gałęziami drzew ze wzrokiem utkwionym w Pierzowichórze. Stokropłat dobył bolasów i odsuwając się nieco od powalonego konaru zaczął kręcić nimi nad głową. Od ataku sowy dzieliło ich zaledwie kilka oddechów. W tym krótkim czasie dowódca zdążył jeszcze zacząć się zastanawiać, czy sowia miała wcześniej przyjemność z Mecha-Korpusem. Jeśli tak, wciąż miała jeszcze czas rozpoznać charakterystyczne pancerze i się wycofać.

Ptak zanurkował rozczapierzając ostre szpony i otwierając dziób tym samym rozwiewając wszelkie wątpliwości jakie mógł mieć Stokropłat. Kpiący uśmieszek zagościł na jego twarzy. "Czas dać bestii nauczkę" - pomyślał.

Pierzowichura ruszyła biegiem wzdłuż konaru, wprost na sowę. Mysia szarża to ostatnia rzecz, której drapieżny ptak się spodziewał. Stokropłat z bojowym okrzykiem na ustach cisnął bolasami z całej siły. Wspomagane ramiona Mecha-Zbroi nadały im odpowiednią prędkość, a okrzyk przyciągnął na chwilę spojrzenie drapieżnika. Chwilę, którą bezlitośnie wykorzystała Pierzowichura.

W przeciągu kilku uderzeń serca mysz skoczyła, zręcznie omijając szpony i uderzając kijem wprost w miękkie podbrzusze ptaka. Pierzowichura z całej siły dźgnęła kijem uwalniając ładunek elektryczny. Sowa zatrzęsła się od prądu płynącego przez jej ciało. Bolasy owinęły się wokół jej dzioba. Z ogłuszającym piskiem bólu ptak rzucił się do ucieczki. Przez krótką chwilę odmierzoną trzema przyspieszonymi mysimi oddechami panowała cisza. Przerwało ją dopiero łupnięcie Pierzowichury o korzenie drzew w oddali. Dzika mysz przyglądała się z zapartym tchem i oczyma rozwartymi z przerażenia jak wypuszczona ze szponów sowy na znacznej wysokości opancerzona sylwetka turlała się obijając się o kolejne nierówności ginąc z oczu gdzieś w zaroślach.

- Nigdy w życiu nie widziałem, żeby mysz stawiła czoła sowie!
- Tym właśnie się zajmujemy. - Stokropłat odparł od niechcenia przyglądając się uchwytowi na bolasy. Zmarszczył nos. To były dobre bolasy, będzie mu ich brakować.
- Przykro mi z powodu śmierci twojej towarzyszki...
- Śmierci?
- Tak. Byliście bliskimi przyjaciółmi?
- Nic jej nie jest. - położył łapę na ramieniu nerwowej myszy w uspokajającym geście
- Ale... ale... sowa. I spadła z wysokości... Roztrzaskała się o drzewo...

Z zarośli wyłoniła się Pierzowichura przerywając rozmowę.
- Musimy się zbierać. - stwierdziła lakonicznie.

Stokropłat zauważył przepalone końce laski elektrycznej. Kolejna broń bezużyteczna. Kończyły im się narzędzia do walki z drapieżnikami. Dowódca skinął z uśmiechem Pierzowichurze po czym zwrócił się do dzikiej myszy:
- Wracamy na Wyspę. Chcecie iść z nami?

Obca mysz oniemiała wciąż wpatrywała się w Pierzowichurę jakby zobaczyła ducha. Przetarła oczy ze zdumienia po czym bez słowa przytaknęła w odpowiedzi na zadane pytanie.

- Zbierz rodzinę. Musimy się spieszyć by dotrzeć do domu przed zmrokiem...